Kiedy usłyszałam odpowiedź Luki, byłam zaskoczona. Pół Polka? Hmm... Polska? Intrygował mnie ten kraj, położony przecież bardzo daleko od mojej rodzinnej Japonii. Westchnęłam, z każdą chwilą po troszku się ośmielałam. Wszystko idzie w dobrym kierunku.
Nagle usłyszałam, że różowowłosa się ze mną żegna, przy okazji skracając moje imię.
-Do widzenia - odpowiedziałam.
Po pożegnaniu się z koleżanką, w końcu wiedziałam, że już czas do domu. Szybko poszłam do klasy po moją torbę, w którą szybko spakowałam pamiętnik i piórnik. Założyłam też sweter z kapturem z króliczymi uszkami i czym prędzej popędziłam do domu.
Kiedy weszłam do domu, piękny zapach ogrodu, dochodzący z przydomowego ogródka zderzył się z brzydkim zapachem spalonego jedzenia.
-Yutaka! Co ty znowu spaliłeś? - zapytałam.
-No nic... Tylko próbowałem odratować te naleśniki z śniadania i spaliłem je podwójnie.
-Czyli zamiast po szkole robić obiad, to zająłeś się odratowywaniem śniadania, które sam zepsułeś? Jesteś bardzo mądry, a jak w szkole? - próbowałam zrozumieć rozumowanie mojego brata bliźniaka, a jednocześnie zastanawiałam się, jak mogę być spokrewniona z kimś tak tępym...
Niedługo potem poszłam na górę, do swojego pokoju. Szybko wyciągnęłam z torby piórnik i zaczęłam szukać pamiętnika. Kiedy zorientowałam się, że go nie mam, zbladłam. Przecież go pakowałam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz