niedziela, 2 sierpnia 2015

Luka do Yuzuki

Eech, jednak nic ciekawego. Można iść. Szczególnie, że pielęgniarka się zła robiła. Wzięłam Yuze za ramię i pociągnęłam.
- Idziemy - oświadczyłam, krótką, ciągnąc ją. A w tym miałam lata praktyki.
Ogólnie, dla mnie astma jest abstrakcją. A tu, proszę! Chory się znalazł.
Cul chyba poszła za nami.
A na korytarzy cudowna scenka. Yuu (zapamiętałam to imię!) i jakaś blondynka.
- Idziemy - powtórzyłam i zaraz szłyśmy korytarzem. - Narodowość? - spytałam.
Moje sposoby zawierania przyjaźni są przepięknie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz