Chwilę pogadałam z Irohą. Bardzo sympatyczna dziewczyna, chyba się dogadamy. Piko naprawdę mi do niej pasuje! No nic, po wymianie kilku zdań, przeprosiłam ją z tekstem "Muszę się z kimś pilnie spotkać, do zobaczenia później". Wystrzeliłam z sali jak z procy. Biegłam w stronę sali skrzypkowej. Widziałam już Cul. Ale co? Co Rincia musiała zrobić wywaliłam się NA kogoś. Ten krzykacz, co chciał się tak bardzo przedstawić. Cul, jak to na nią przystało, w trybie ekspresowym odwróciła się i cyknęła fotkę. Ja naprawdę nie wiem jak to ona robi. Cała czerwona, położyłam obie dłonie na podłodze, chciałam się na nich oprzeć i wstać, ale przeszkodził mi okropnu ból w lewym nadgarstku. Znów zawaliłam czołem o klatkę piersiową chłopka.
-Przepraszam... Ale... Boli mnie ręka... Pomożesz mi wstać?- spytałam, ze łzami w oczach. Ja się wystraszyłam że zrobiłam sobie coś bardzo poważnego... Cul, błagam nie olej sprawy i chodź tu! Nie zostawiając mnie...
piątek, 28 sierpnia 2015
Rin do Krzykacza i Cul
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz