czwartek, 27 sierpnia 2015

SeeU

Po zakończeniu rozmowy z Gakupo, usłyszałam na sali coś w stylu "Chcemy
muzyki!". No dajcie, spokój! Poszłam tam, aby powiedzieć im, żeby się
uspokoili. Wtedy, wpadłam na pomysł, skoro chcą muzyki to im
zaśpiewam,
w końcu kiedyś się śpiewało, jeszcze pamiętam te reflektory, tych
fanów. Dobra, skup się! Przebrałam się, splotłam włosy w dwa kucyki
i
zaczęłam śpiewać. Zaśpiewałam z 20, 30 moich piosenek, śpiewając
przed ostatnią, zobaczyłam Gakupo i jakąś dziewczynę. Widać, że nie
chciał z nią rozmawiać, a ona i tak swoje. Chciałam tam zejść i
zrobić awanturę, ale zrezygnowałam z tego pomysłu. Później
wyprowadziła go jakaś dziewczyna, a potem znów weszła na salę. Chyba
była jedną, która sprawdzała oświetlenia itp. Dobra, później jej
podziękuje. W ogóle, co ja gadam?! Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
TYLKO.
Na sali była też jakoś znajoma mi twarz. Ten kapelusz, to Hua-san!
- Dobra, moja ostatnia piosenka, będzie wykonana z moją przyjaciółką!
- zeszłam ze sceny, podeszłam do Xinii i dałam jej mikrofon.
- Idziemy? - dodałam, wysuwając rękę, w jej stronę.
- Idziemy! - Złapała mnie za rękę i pobiegłyśmy na scenę.
Zaczęłyśmy śpiewać, publiczność była zachwycona, zresztą my też.
Po naszym koncercie, poszłyśmy się czegoś napić.
- "Wspaniałe rodzeństwo" znowu zaczyna śpiewać? - zażartowała Hua.
- Niee, a w ogóle, ile kapeluszy kupiłaś przez te 9-10 lat? - znając Xinii kupiła ich więcej niż 100, ale zapytałam z czystej ciekawości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz