-Szkoda gadać... Mój talent do zderzeń, czas start! To już trzeci raz!- powiedziałam z wyrzutem do czerwonowłosej- Najpierw Piko, potem Len, Teraz ten tu... Yuu? Czy jakoś tak... No nic Chodźmy. Nie zadręczajmy go pod jego własnym pokojem.
Zeszłam to piętro niżej, za mną powolnie człapała Cul, dość cicho. Coś się stało? Chyba poszła jeszcze do tej niezdary jaką jest Sky Tower... Oby był cały... Otworzyłam drzwi i klapłam na łóżku. Zanim zdążyłam się zorientować to dziewczyna siedziała obok mnie.
-Herbaty?-spytałam niepewnie, ona dalej cicho- Alu?- ponowiłam pytanie i puknęłam ją kilka razy palcem w ramie, dalej nic. Wzięłam głęboki oddech, z nadzieją że jak się zorientuje to nie zacznie na mnie krzyczeć czy coś...-Cul? Haaaalo?!- wykrzyczałam wręcz, machając jej dłonią przed oczami. Nic. No jak do, ekhem, nic?!
Usiadłam przed nią na podłodze. Dokuczałam, szturchałam, szczypałam, nic. Co z nią...? Lekko, nie, lekko to ja na początku byłam wystraszona. Porządnie wystraszona jej stanem, chwyciłam za oba ramiona i potrzęsłam ją mocno.
-Cul?! Żyjesz ty kobieto?!- zobaczyłam jak w końcu zareagowała, spojrzała na mnie na początku nie kojarzącym wzrokiem, potem nabrał trochę iskry dla niej typowej. Usiadłam na łóżku przysuwając się do ściany, znów to uczucie, to pulsowanie w czole- Mogę cię o coś poprosić?- spojrzała na mnie już normalnie, gdy zatrzymała na mnie swój wzrok, lekko się wystraszyła. Byłam blada? Czy coś? Nie dziwię się...- W łazience, nad umywalką jest szafeczka, w środku na dolnej półce powinno być coś przeciwbólowego. Przyniesiesz mi?- spytałam cicho.- No bo, jak zderzyłam się z tamtym blondynkiem, to zawaliłam dwa razy. Raz czołowe z nim, a drugi raz tyłem głowy o podłogę. Nie dodaję porannego zderzenia z Lenem do puli bo to za dużo... Po za tym, to był miękki jak dla mnie upadek. Trochę gorzej dla niego...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz