Wyszedłem z sali, jak wszyscy z resztą. Zarzuciwszy torbę na ramkę ruszyłem na instrument. Idąc tak przez korytarz zobaczyłem jak to małe wnerwiające blond coś, zaczepiało tą biedną nową.
-Zostaw biedaczkę w spokoju i nie psuj jej nerwów. Bo cię wyklnie, i co wtedy przykurczu zrobisz?- powiedziałem przechodząc obok niego i Hua.
Mam go serdecznie dość, i nie zważając jak inni zaczną na mnie patrzeć- będę taki dla niego i tak!
Doszedłem do sali muzycznej, gitatrowej i co? Blondynki nie było? Gdzie ona, już dzwonek? Chyba się nie zerwała...
piątek, 28 sierpnia 2015
Len
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz