Po tym jak niebieskowłosy bez pardonu porwał Rin i prawie zmolestował, jedyne co udało mi się załatwić to zwolnienie się z lekcji skrzypiec. Już widzę te etiudy, które dostanę po lekcjach... do następnego instrumentu się nie wygrzebię. Podczas, gdy pielęgniarka oglądała moją przyjaciółkę, ja czekałam przed gabinetem mierząc wzrokiem niebieskiego. Czy mi się zdaje, czy jego włosy są w JEJ kolorze...
-Dziś zaraz po szkole idę odwiedzić kumpla w szpitalu, ale.....dałybyście się zaprosić później na karaoke? - Zapytał nas krzykacz. Co prawda gadał coś tam dalej, ale zatrzymałam się w tym miejscu.
Chwila moment, on chyba nie ma namyśli tego Bakaita... wręczył nam swój numer telefonu, na karteczkach. Przez moment wpatrywałam się jak głupia. Po czym odzyskałam swoją normalną postawę.
- Zastanowimy się, zadzwoń do nas później. Rin musimy iść, mamy przecież jeszcze jedną sprawę do załatwienia - odparłam ciągnąc ją za prawe ramię. Musiałam użyć chyba całej mojej siły aby odciągnąć miotającą przekleństwami i mrożącym spojrzeniem przyjaciółkę. - Spokojnie, jak nie zaprosi nikogo więcej to siępo prostu nie pojawimy - dodałam blondynce na ucho.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz