- No tak... Ale, brat to jednak brat.
- Masz rację i nie mam najmniejszej ochoty wysłuchiwać dzisiaj jego narzekań i dogryzek. Swoją drogą dużo tego masz - powiedziała czerwonowłosa wskazując na wysuniętą "szufladę" blondynki.
- Takie trochę... Ah, masz kolejne na skrzypce - Kagamine wyciągnęła jedną z ostatnich teczek segregatora i podała dziewczynie, po czym znów zaczęła układać je na swoich miejscach.
- Dzięki - powiedziała zaglądając w nuty - podziwiam, że tyle potrafisz skomponować. Mnie wychodzą tylko kompozycje na mój instrument. Reszta to czarna magia!
- E tam, syntezator i do przodu, sprawdzamy brzmienie i tak dalej. - Niebieskooka zasunęła platformę i spuściła nogi.
- Prawda, elektronika pomaga - różowooka kupiła trochę wody ze szklanki, którą przyniosła wcześniej. - Co u Lena słychać? - Zagadnęła po chwili ciszy. Cul nie umie długo siedzieć cicho, jak nie musi.
- Ehehehehe - zaczerwieniła się śmiejąc się niezręcznie rozmówczyni. - No... Bo... Wywaliłam się na niego... jak tylko wróciłam... Jeszcze przed spotkaniem z tobą, tak jak i on wrócił...
- pff... - zatkała usta, aby się nie roześmiać - najpierw wleciał na Ciebie Piko, teraz ty wpadłaś na Lena i tego drugiego blondyna... no masz branie dziewczyno. Czemu ty wpadasz na tych miłych, co? - Udała obrażoną dając jej lekkiego kuksańca w bok - szkoda, że mnie tam nie było, cyknęłabym wam fotkę.
- Też tego żałowałam, uwierz...- Rin wstała z łóżka przeciągając się i wstawiła wody- głodna, herbaty, cokolwiek?
- Chętnie coś przekąszę - odparła wesoło Cul - mimo wszystko, na pewno mniej żałowałaś niż ja, mojego rzutu torbą. - Blondynka spojrzała na nią zaciekawiona. - No tak to się zaczęło z tym niebieskowłosym durniem... żebym w ten sposób ustrzeliła wcześniej kogoś innego... zawsze miała bym powód, żeby zagadać, dać coś na przeprosiny, nawiązać znajomość, ale tego całego Kaito to mam wielką ochotę wymijać szerokim łukiem.
- Ale wiesz, że on Cię podrywa...? - otworzyła szafkę pełną przekąsek. - E... Cul, chodź i wybieraj...
- Podrywa? - zasępiła się lekko sięgając po pierwsze herbatniki z brzegu - dla mnie to wyglądało bardziej na znęcanie się.
- To było widać! - Otworzyła herbatniki i wyłożyła je na miseczkę - proszę. Ale nie on jedyny... Mnie chyba Len trochę zaczepiał...
- Serio? To tym gorzej dla mnie... no, ale zachowanie Lena jest nam na rękę - powiedziała częstując się ciasteczkiem.
- Więcej fotek~ - powiedziała Rin w śmiechu i z lekkim sarkazmem.
- No też... ej! nie jestem Paparazzi! - Powiedziała Kitamura udając oburzoną.
- Po twojej reakcji na jego upadek, śmiem wątpić.
- T-to był odruch - zarumieniła się - przecież to śmiesznie wyglądało...
- Niom - zaczęła się śmiać - nie rumień się, nie rumień. To nic nie da.
- Jakbym potrafiła nad nimi zapanować - powiedziała lekko masując policzki - przynajmniej będziemy miały, co wspominać po latach, wszystko będzie uwiecznione! - Powiedziała szczęśliwa, że udało jej się wybrnąć z sytuacji.
- To nie są żadne oskarżenia. Sama chciałabym mieć tak zawrotny czas reakcji.
- Praktyka.
- Eh... Za długo by mi to zajęło - odpowiedziała lekko zawiedziona. Przyjaciółka klepnęła ją kilka razy po ramieniu, aby się nie smuciła. - Dobra, opowiadaj, o tych kilku miesiącach. Nie było mnie przecież.
- Oh, co ja mogę opowiedzieć... mojemu bratu udało się skończyć projekt nad którym pracował od roku... pojawiły się nowe osóbki w szkole, ale to pewnie zauważyłaś...
- Niom...- wzięła ciastko do ust i przełamała je w pół - w Polsce nic, tylko moja mama złamała nogę...
- Oj, biedna, nic jej nie będzie?
- Jej prywatna pielęgniarka odeszła - sarkastycznie wskazała na siebie - i jest teraz gdzieś daleko od niej. Ale sobie już poradzi.
- To dobrze, oh ja też od dawna nie odwiedzałam rodziców...
- Do wakacji niedaleko. Może napiszesz bratu że zostajesz u mnie?
- W sumie musiałabym - wyciągnęła komórkę i wystukała wiadomość, chwilę potem rozbrzmiał dzwonek oznaczający odpowiedź.
- I? - Spytała lekko zaciekawiona odpowiedzi.
- Mój kochany brat stwierdził, że naszykowałam mu śmierć głodową, ale jakoś da radę. Pewnie znowu kupił sobie coś w drodze z pracy.
- A właśnie, czemu byłaś na stołówce, zawsze masz Bento...
- Em... jednym słowem, zrobiłam je też dzisiaj rano, ale nie było ono do zjedzenia. Chciałam kupić sobie coś, ale nie znalazłam portfela i wściekła rzuciłam nim przed siebie. Złośliwy los chciał, abym trafiła na tego niebieskiego jegomościa... resztę już pewnie znasz.
- Taak... Aż za dobrze... Oby był cały...
- Oby, oby - powiedziała czerwonowłosa z prawie niedosłyszalną nadzieją w głosie.
Obie dziewczyny siedziały do późna spędzając czas na rozmowie i innych głupotach. Potem położyły się spać i tak o to skończył się piąteczek dla ich obu. ~^-^~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz