czwartek, 20 sierpnia 2015

Iroha

Siedziałam na przystanku, był właściwie prawie pusty - stała tam tylko jedna osoba, jakiś chłopak z czarnymi włosami. Nie zwracałam na niego zbytniej uwagi. Coś mówił, pewnie do siebie, więc go zignorowałam. Szarpnął mnie za rękaw, a ja uniosłam głowę i wtedy uświadomiłam sobie, że po moich policzkach płyną łzy... w dodatku chyba od dość dawna, ponieważ oczy były już nie tylko podkrążone, ale też opuchnięte od płaczu.
- Huh.. Piko...? Dzień dobry... - wymamrotałam niezbyt przytomnie, patrząc na niego szklistymi nadal oczami.
Moment. Piko?! Ale co on zrobił z włosami?! Spojrzałam na nie, marszcząc brwi.
- ...Hę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz