Grzywka mi się nie chciała ułożyć. To, zostałem półgodzinny dłużej w domu, to i tyle się spóźniłem do szkoły. Przenigdy nie wyjde z domu z nieogatniętą grzywką! Nigdy!!! Wszedłem do klasy.
-Rin, usiądź.- A to tak ta blondyneczka ma na imię!
Prawił mi te kazania i prawił. Ja przejrzałem się po klasie. Połowa to nowe twarze... Skończył no nareszcie! Poszedłem do mojej ławki i podrzuciłem blondynce karteczkę.
Długo na lekcji nie posiedziałem bo 15 minutek mi to na rękę. Na przerwę psor powiedział mi o wycieczce. Genialne! Dużo zabawy! O to chodzi!
czwartek, 27 sierpnia 2015
Len
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz