poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Gakupo

Dzień minął spokojnie.
Pożegnałem się z SeeU na schodach. Jaka szkoda, że jest o tyle młodsza ode mnie. Dobrze się dogadujemy. Ale...gdybym zaczął się z nią spotykać, uznaliby mnie za jakiegoś pedofila...
Poczohrałem głowę. Dlaczego, Gakupo, dlaczego!?
Czy ty musiałeś się spodobać takiej małej dziewczynce!?
Spoliczkowałem się.
Spokój.
Już.
Odetchnąłem głęboko. Przyjaźń. Tak.
Przejrzałem zeszyty. Trochę tego zadali...
Usłyszałem muzykę dochodzącą z dołu. Co to może być?
Zszedłem na dół. Dzieciaki (tak, dla mnie są nadal jak dzieci) schodziły się na dół w różnorakich strojach i wymyślnych fryzurach. Impreza? Najwyraźniej ktoś ją urządził. Wpadłem na różowowłosą dziewczynę, która zaraz poszła. Zignorowałem to. No tak... Dla nich wszystkich jestem kolosem. Azjaci są niscy... Ja jestem jakimś cholernym wybrykiem natury. Przecisnąłem się między tłumem osób na salę. Jakaś dziewczyna śpiewała... SeeU?
Miała na sobie inny strój... I związała włosy. Dlaczego mi nie powiedziała, że występuje?
Zresztą... Ja na jej miejscu...też bym nie powiedział. Podparłem ścianę, stukając butem w rytm piosenki. Nie to, co lubię w stu procentach, ale może być.
- Hej, dlaczego nie tańczysz? - zaczepiła mnie jakąś brunetka - Chodź do nas! - wskazała na grupkę dziewczyn zmieszanych z chłopakami.
- Eh...lepiej nie.. - podrapałem się nerwowo po głowie - Nie umiem tańczyć...
- To popodpieram ścianę koło ciebie, by ci smutno nie było. - odgarnęła włosy.
- Dzięki. Ale nie musisz.
Przytuliła się do mojego ramienia.
- Nie będziesz stał tutaj sam. Jestem Apolinarnia, a ty?
- Gakupo. - odwróciłem wzrok od jej dekoltu - Miło poznać...



Na początku zamiast jakiegoś randoma była Luka, ale jej zachowanie było takie nie lukałkowe, co zresztą widzicie... Za imię randoma możecie podziękować Midori, właścicielce Piko i Kaito /Luka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz