czwartek, 27 sierpnia 2015

Rin

Boże ludzie... Co za przygłup... I nie ogar z tego wyrywnego... Krzykacz niemiłosierny, aż mnie głowa boli... Piko się sfarciło wrócił w ostatniej chwili, tuz po tym nauczyciel wywołał mnie do odpowiedzi. Znudzona jej udzieliłam odpowiedzi. Uwaga, kto przyszedł? Bo kogoś mi brakowało na siedzeniu obok. Oczywiście Len. Dajcie spokój! Zaczerwieniłam się i spuściłam wzrok. Miałam dziś na sobie przydługi sfeter, w którym moja postura praktycznie ginęła...
-Dobrze Rin, usiądź- chyba blondyn właśnie poznał moje imię- A ty Len...
Usiadłam i spojrzałam za okno zakrywając połowę twarzy razem z rumieńcem, rękawem. Dostał potężne kazanie. W końcu kazał mu usiąść. Podczas jak szedł podrzucił mi na ławkę karteczkę. Nie zwlekając sięgnęłam ją i otworzyłam.
Obiadowa. Dach. Będę czekać.
Kurcze... Boje się, nie wiem czego... Chyba pójdę wygadać się Cul.
-Nee.. Piko~ Jacy są nowi? Mili choć trochę???- spytałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz