Obudził mnie budzik z moją ulubioną piosenką. Usiadłam na łóżku i zaczęłam się jej przysłuchiwać, jednocześnie obserwując mojego starszego brata - Daníela, z którym dzieliłam pokój. Islandczyk powoli zaczynał się przewracać z boku na bok, lecz kiedy pogłośniłam muzykę na cały regulator, wyleciał z łóżka, jak oparzony.
-HUA! Co Ci strzeliło do głowy?! - wrzasnął.
-Nic. Posłuchaj tej muzyki. To przecież nasz przepiękny islandzki, czyż nie?
-To jest MÓJ przepiękny islandzki, TWÓJ jest chiński.
-Nie lubię chińskiego! - jęknęłam.
-Jak to? - zapytał mój brat, rzucając we mnie poduszką.
-Tak to! - krzyknęłam, odrzucając ją z powrotem, jak również rzucając dwoma innymi. Tak właśnie zaczęła się bitwa na poduszki.
Zwinnie unikałam 'pocisków' Daníela, lecz nagle do pokoju wpadła mamusia i dostała od niego poduszką, prosto w twarz.
-Uuu... - syknęłam. Mama była wściekła.
-To wy jeszcze nie wstaliście?! - wrzasnęła.
W tej chwili, wraz z bratem zadaliśmy sobie sprawę, że mamy problem. Na tarczy zegara widniała godzina 9:15. Czyli zostało nam piętnaście minut?! Szybko wybiegliśmy z pokoju i wpadliśmy do łazienki.
Kiedy doprowadziliśmy się do porządku, zeszliśmy na śniadanie. Mamusia zrobiła jajka sadzone. Dopiero po najedzeniu się, spostrzegłam, która godzina...
-9:40?! - wrzasnęłam, a Daníel opluł kakaem cały stół i gazetę tatusia... Oj, chyba po szkole dostaniemy jakąś karę.
-Hua! Szybciej! - krzyknął mój brat. Podał mi torbę, a ja szybko ubrałam buty. Popędziliśmy na przystanek autobusowy.
Jak się później okazało, spóźniliśmy się o minutę. MINUTĘ! Mimo to, cały czas się uśmiechałam.
Kiedy wpadliśmy do szkoły, była 9:55, czyli minęła już połowa godziny lekcyjnej. Jednak, mimo wszystko, z uśmiechem popędziłam w stronę klasy. Jednak zbytnio się rozpędziłam i... Przywaliłam głową w drzwi, ponieważ nie zdążyłam ich otworzyć. Nagle jednak one same to zrobiły.
-Xin Hua Álfheiður, mam rację? - zapytał nauczyciel, pomagając mi wstać.
-Może być tylko Xin Hua. 'Álfheiður' to imię dodatkowe - powiedziałam, wstając i wchodząc do klasy.
-Oto Xin Hua. Od teraz będzie chodzić z Wami do klasy. Usiądź.
-Dobrze - odpowiedziałam, szukając wolnej ławki, lecz mój wzrok zatrzymał się na długich, turkusowych włosach. 'Miku?!' - pomyślałam. Nienawidziłam tego, że jest taka popularna. Szybko ruszyłam przed siebie. Hatsune miała nogi położone na mojej drodze. Nadepnęłam jej na buta, ubłacając go przy tym. Cicho się zaśmiałam. Ciekawe, jak zareaguje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz