czwartek, 27 sierpnia 2015

IA


Po pożegnaniu z Gakupo, kiedy ten już poszedł, oparłam się o ścianę. Wciąż nie mogłam uwierzyć w to, co zrobiłam. Przecież ja… Kiedy stałam się taka odważna? Od kiedy w ogóle chcę zdobywać znajomych? Poczułam, że robię się cała czerwona na twarzy, więc czym prędzej pobiegłam do pokoju, aby się wykąpać i pójść jak najszybciej spać, by myśli mnie nie zjadły. Reszta weekendu minęła jak zwykle na nudzeniu się i wyjściu na miasto zjeść coś dobrego. Poniedziałek jednak okazał się katastrofalnym dniem. Nasza klasa w przyszłym tygodniu miała pojechać do Kioto! Do mojego rodzinnego, ale znienawidzonego miasta. Myślałam, że nie dotrwam do końca lekcji i się rozpłaczę, na szczęście nic takiego nie nastąpiło. Gdy rozległ się dźwięk dzwonka jak poparzona wybiegłam z klasy, by czym prędzej znaleźć się w toalecie, niestety w tym całym pośpiechu wpadłam na kogoś, a z niezapiętej w pośpiechu torby, jak na złość, wysypały się wszystkie rzeczy. Zaczęłam nerwowo zbierać z podłogi długopisy, kartki i zeszyty co chwilę przepraszając owego biedaka, na którego oczywiście musiałam wpaść.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz