Iroha
- Noo... tak, ale... farba była brązowa. - Dzięki rozpływającej się w mojej buzi czekoladzie powoli zaczęłam otrzymywać niewielką dawkę energii, byłam więc już w stanie normalnie rozmawiać.
Ledwo mi odpowiedział, przyjechał autobus a Piko chwycił mnie za rękę i zaciągnął do środka. Drgnęłam lekko i ścisnęłam lekko jego dłoń, rumieniąc się. Była ciepła i przyjemna w dotyku. Szybko jednak puściłam ją i odwróciłam głowę. Usiadłam koło niego. Jechaliśmy tak przez kilkanaście minut w ciszy. Czułam się bardzo zażenowana całą sytuacją...
Gdy autobus dojechał na miejsce wysiedliśmy i od razu poszliśmy do klasy. Zajęłam miejsce i skuliłam się za książką, nadal zawstydzona. Był zły...?
Ledwo mi odpowiedział, przyjechał autobus a Piko chwycił mnie za rękę i zaciągnął do środka. Drgnęłam lekko i ścisnęłam lekko jego dłoń, rumieniąc się. Była ciepła i przyjemna w dotyku. Szybko jednak puściłam ją i odwróciłam głowę. Usiadłam koło niego. Jechaliśmy tak przez kilkanaście minut w ciszy. Czułam się bardzo zażenowana całą sytuacją...
Gdy autobus dojechał na miejsce wysiedliśmy i od razu poszliśmy do klasy. Zajęłam miejsce i skuliłam się za książką, nadal zawstydzona. Był zły...?
~~~~~~~~~~~~
Oliver
- Tak, tak. - Mruknąłem na odczepnego, wracając do lektury. Rozmowa z nim nie miała już sensu, nudziłem się potwornie. Przestałem go już słuchać, ale chyba sobie poszedł. Dokończyłem w spokoju rozdział i wróciłem do klasy, ciężko wzdychając. Kolejne pięćdziesiąt minut wśród idiotów...
Pod ławką otworzyłem książkę ponownie i zająłem się czytaniem, co jakiś czas jednak robiąc notatki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz