poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Iroha i Oliver

Iroha

- Noo... tak, ale... farba była brązowa. - Dzięki rozpływającej się w mojej buzi czekoladzie powoli zaczęłam otrzymywać niewielką dawkę energii, byłam więc już w stanie normalnie rozmawiać. 
Ledwo mi odpowiedział, przyjechał autobus a Piko chwycił mnie za rękę i zaciągnął do środka. Drgnęłam lekko i ścisnęłam lekko jego dłoń, rumieniąc się. Była ciepła i przyjemna w dotyku. Szybko jednak puściłam ją i odwróciłam głowę. Usiadłam koło niego. Jechaliśmy tak przez kilkanaście minut w ciszy. Czułam się bardzo zażenowana całą sytuacją...
Gdy autobus dojechał na miejsce wysiedliśmy i od razu poszliśmy do klasy. Zajęłam miejsce i skuliłam się za książką, nadal zawstydzona. Był zły...?

~~~~~~~~~~~~

Oliver

- Tak, tak. - Mruknąłem na odczepnego, wracając do lektury. Rozmowa z nim nie miała już sensu, nudziłem się potwornie. Przestałem go już słuchać, ale chyba sobie poszedł. Dokończyłem w spokoju rozdział i wróciłem do klasy, ciężko wzdychając. Kolejne pięćdziesiąt minut wśród idiotów... 
Pod ławką otworzyłem książkę ponownie i zająłem się czytaniem, co jakiś czas jednak robiąc notatki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz