czwartek, 27 sierpnia 2015

Gakupo

(Nie wiem, jaki to ma wpływ na akcję, ale coś musiałam napisać. Gakuś potem pójdzie normalnie do szkoły ;-;)

Starałem się zbyć jakoś tę upierdliwą dziewczynę. No ile można... Uczono mnie, żeby być wobec kobiet miłym, ale to już przesada... 
Nagle jakaś białowłosa chwyciła mnie za rękę i wyciągnęła z potańcówki.
Otarłem pot z czoła i podziękowałem. Przedstawiliśmy się sobie i rozeszliśmy się w obydwie strony. Ja nie chciałem wracać na tę potańcówkę. Nie teraz... Nie jak ta brunetka z dziwnym imieniem tam siedzi. Skierowałem się do swojego pokoju. Na korytarzu nikogo nie spotkałem. Błoga cisza... I wrogi spokój. Nad niczym nie mogłem się skupić. 
Pisanie nut mi nie wychodziło,nawet origami postanowiło się na mnie obrazić. Co ze mną jest... 
Spojrzałem na godzinę. Dwudziesta trzecia.
Muszę to dokończyć - westchnąłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz