sobota, 14 listopada 2015

Yukari…

Kompletnie nie wiedziałam, co począć. Głośna muzyka męczyła mnie i niesamowicie denerwowała. Musiałam znaleźć kogoś znajomego. Po prostu – musiałam.
                Powoli w sali zaczynało się robić duszno, a mi – kręcić w głowie. Mimo to, ciągle szukałam brata. Biegałam, kucałam, wychylałam się, mimo iż było to dla mnie niewskazane i mogło skutkować kaszlem i koniecznością wzięcia lekarstwa. I poskutkowało.
                Zaczynało mi się robić ciemno w oczach. Wszelkie odcienie fioletu, błękitu, granatu i zieleni mieszały się ze sobą. Bardzo szybko. Świat powoli się zamazywał, przybierając ciemne barwy i niewyraźne kontury. Było to spowodowane zmęczeniem. Potem dołączył się kaszel, który tylko pogorszył sprawę. Starałam się oddychać głęboko.
„Już nie znajdę lekarstwa – pomyślałam. – Nic nie widzę… Mam dosyć. Chcę prosić o pomoc, a nie mam siły krzyczeć.”
                I tak zemdlałam pod jedną ze ścian sali. Chciałam, aby ktoś mi pomógł…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz