poniedziałek, 30 listopada 2015

Len z prośbą

Dopytywałem się jeszcze kilka razy, jednak kończyło się to tym samym...
-I tak mi kiedyś to powiesz...- rzuciłem krótko- Jak coś to śmiało mów, pomogę z opatrunkiem czy coś...- nadal trzymając go za jeden z nadgarstków zmierzwiłem swoje włosy- W sumie... Mam prośbę...- dodałem po chwili. Oliver odchylił głowę w tył i spojrzał na mnie pytająco- Bo, ja nie jestem z akademika... Śpię na korytarzu, bo zapomniałem kluczy, a ojca nie ma w domu... Krótko mówiąc, nie mam gdzie spać (;w;)- lekko wpieniony kontynuowałem- Nie chrapię, ani nic, mam śpiwór, tylko nie chcę być na korytarzu z rana. Gdzie się zaczną krzątać do toalet i tak dalej...
Jego świdrujący złoty wzrok, utkwił na moim błagalnym uśmiechu, po dłuższej chwili, zebrało mu się na mowę, ciekawe co powie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz