poniedziałek, 30 listopada 2015

Yuka do Luki

 Ah, chyba straciłam przytomność, nie?
                Tak, tak było.
                Ale powinnam żyć, nie?
                Raczej tak.
                W moim śnie widziałam tylko ciemne kolory migające mi przed oczami. Zupełny chaos. Jednak nagle, ktoś pomógł mi się przebudzić. Trochę boleśnie, ale pomógł. Mianowicie – uderzył mnie w policzek.
                Kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam Lukę.
-Luka-san, co ty tu robisz? – zapytałam szybko. Sama w sumie nie pamiętałam, po co się tu znalazłam.
-Po prostu przyszłam… - odpowiedziała. – A ty? Co tutaj robisz?
-Co tutaj robię… Co tutaj robię… Ah, wiem! P-przyszłam szukać b-brata~
                Megurine-san pomogła mi wstać, a potem obie skierowałyśmy się do wyjścia. W sumie, według moich obserwacji, pomieszczenie też zaczęło pustoszeć.
***
                Minęło trochę czasu. Ja nadal szłam z Luką, lecz od wyjścia z sali, w której odbywało się karaoke nie odzywałyśmy się do siebie. Właściwie, to nie wiem, dlaczego. W końcu różowo włosa powiedziała coś.
-I co? Znalazłaś brata? – zapytała.
-Nie… W sumie, nie powinien niczego rozwalić. Może jest już w domu?
-To ile on ma lat?
-Tyle samo, co ja. Jesteśmy bliźniakami.
-Hę?
-Oh, to tu jest mój dom. Do widzenia, Luka-san! – zawołałam na pożegnanie.
-Do jutra, Yuzu.
***
Następnego dnia obudziłam się bardzo późno. Ej, co dzisiaj jest?

2 komentarze: