wtorek, 17 listopada 2015

Gakupełe do Hakełe

Kiedy wybudziłem się z chwilowego odrętwienia, usłyszałem jakieś mamrotanie.
- Yuu? - zamrugałem szybko, ale kolega spał spokojnie.
Wsłuchałem się bardziej. Dochodzi..spod łóżka?
Ukucnąłem.
Dziewczyna!?
- Mm...nie...nie...nie komornik... - mamrotała wiercąc się, gdy ją wyciągałem spod łóżka.
- Obudź się nooo... - trząsłem nią jak lalką ze szmatek - Halooo...
Nagle drgnęła cała i wrzasnęła.
- Jezu, komornik! - wstała i chyba chciała wybiec przez  drzwi, bo zaliczyła majestatyczne jebudu w nie,  aktualnie zamknięte na cztery spusty..
- Uspokój się - nachyliłem się nad nią.
-Aua... - jęknęła łamiącym się głosem. Po chwili zaczęła szlochać.
- Nie płacz no - poczohrałem jej już zmierzwione włosy - Patrz po prostu, gdzie lecisz...
Wzdrygnęła się i pobladła przeraźliwie mocno, po czym naiwnie zaczęła cofać się na drzwi jakby miała nadzieję, że uda się jej wejść na ścianę.
- Co jest? - spojrzałem na swoje ręce - coś nie tak?
-K-komornik... - popatrzyła na mnie przerażonym, nienawistnym i podejrzliwym wzrokiem.
- Nie komornik, tylko Gakupo Kamui, uczeń Akademii Vocal czy jak jej tam... - usiadłem na podłodze - co ty masz z tym komornikiem?
Na te słowa tylko uciekła wzrokiem na ścianę i lekko nadęła buzię.
- I co robisz w moim pokoju? - zmarszczyłem brwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz