- Nawet nie próbuj, to naprawdę nie ja! - Zawołałam.
- O! A więc jednak umiesz podnieść głos! - klasnął w ręce - A figa i bo i tak będę na ciebie tak wołał. Ha!
- Niby po co?! - Byłam już zdenerwowana.
- Bo chcę.
- Uparty jak osioł!
- O zobacz jaki ci nos wyrósł kłamczucho!
- Przestań, przestań, przestań! - W moich oczach zaczęły pojawiać się zły złości. Pomimo tego zobaczyłam, że się wacha.
- N...nie!
Odetchnęłam głęboko.
- Po prostu mnie tak nie nazywaj.
- Dlaczego? W czym ci to przeszkadza?
- Nie umiesz uszanować czyjejś prywatności, prawda? - Mój głos wrócił do normy, wstałam. - Wychodzę.
Chwyciłam torbę i skierowałam się do wyjścia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz