- Teraz nie robimy nic, tylko Cię uczeszę - powiedziałam ściągając jej kokardę z głowy. Zaczęłam czesać jej włosy. - Nie będę Cię przebierać, na teraz, bo przecież mamy potem inne lekcje. Nie wszyscy wiedzą i musza wiedzieć, że mieszkasz w akademiku. Dlatego idź w mundurku, jak zawsze. W ogóle ładnie Ci w nim, więc nie widzę przeszkód. A o czym tak rozmyślam... to o tym co ja założę, na pewno nie pójdę tak jak przyszłam do szkoły... jak myślisz kiedy dokładnie, ten głąb zaplanował to spotkanie? O skończone, no to teraz możemy iść na zajęcia! Tylko pamiętaj, bądź sobą, a Len to taki sam chłopak jak inni. Dasz radę! W sumie to mam nadzieję, że nie jest taką samą gapą, jak ty... tylko znajdźcie miejsce do rozmowy z wytrzymałą barierką. Nie chcę słyszeć o żadnym omdleniu, złamaniu, skręceniu, upadku czy innym twoim uszczerbku na zdrowiu, dobrze?
Tyle nadawałam, że nawet nie zauważyłam kiedy znalazłyśmy się pod odpowiednią klasą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz