-W sumie mogę iść-Stwierdziłem po krótkim zastanowieniu-Ale zostaw w spokoju moje włosy i kończ w końcu te dzikie zarywy
Powiedziałem to całkowicie poważnie, miałem go już troszkę dość.... troszkę.. mało powiedziane.
-Też pójdę-Usłyszałem głos Irohy.
-Super! Świetnie!-Wykrzyknął widocznie zadowolony. Popędził gdzieś. Słyszałem tylko że woła rin. Zaśmiałem się pod nosem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz