Rozsiadłem się wygodnie na krześle.
- Zjadłbym... Może po prostu onigiri? Nie mam ochoty na nic wyrafinowanego.
- Zechciałbyś mi pomóc? - dalej trzepotała rzęsami.
- Nie zostawię kobiety przy garnkach samej... Oczywiście, że pomogę. - wstałem z drewnianego siedziska.
- No to do roboty! - wyciągnęła z lodówki składniki - Zastawisz wodę?
Same drogie rzeczy w tym domu... -pomyślałem w duchu chwytając metalowo-plastikowy czajnik - Nieźle sobie tu żyje.
Przygotowaliśmy kolację i zjedliśmy.
Pozostała sprawa spania. Gdzie taki kolos jak ja się ma pomieścić?
- E... Miku... Zadam ci pytanie za sto punktów... Gdzie mam spać? - zapytałem półgłosem.
- Oczywiście, że ze mną! - przytuliła się do mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz