- Znaczy... Japońskie utwory wydają się lepsze, ale chińska muzyka tradycyjna bije waszą na głowę... - podrapał się wolną ręką po głowie - Eee, bez obrazy, tylko mam takie spostrzeżenia...
- Nie czuję się aż tak Japońką, więc takie coś mi nie przeszkadza - odpowiedziałam, mrugając oczami.
- Dziwnie mi tak pytać prosto z mostu... Ale czy dasz mi swój numer telefonu? Chciałbym mieć kontakt z kimkolwiek z klasy... Nawet SeeU mi nie podała własnego..
- Oczywiście! - szybko wyrecytowałam numer. - Czasem nie odbieram, więc się przygotuj.
- Jasne, nie szkodzi... W internacie często po prostu nie ma zasięgu. Powinni to naprawić
- Słyszałam, że internetu czasem też.
- Właśnie... Muszę zapytać się o hasło do szkolnego wi-fi...-schylił się by zawiązać but - Przy okazji... Jak to jest z tą sławą? Nie męczy cię to?
- Hmm... - zastanowiłam się. - Ciężko powiedzieć. Kiedy jestem na koncercie i widzę ten tłum ludzi... Wtedy czuję się wspaniale. Gorzej jak ktoś ma dziwne wymagania. Na przykład producent. Wtedy naprawdę miewam ochotę rzucenia tego. Przy okazji - nachyliłam się do niego. - Byś chciał ze mną zaśpiewać? Szukam kogoś do duetu.
- Znaczy... Byłby to dla mnie zaszczyt! - zaczerwienił się lekko - A dlaczego akurat mnie wybrałaś?
- Masz świetny głos! Wraz z moim menadżerem sądzimy, że świetnie będziemy się dopełniać! - dalej się uśmiechałam, choć teraz na pewno był prawdziwszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz