Wyszedłem powolnie z sali. Zmęczony, i inne podobne. Nigdy aż tak źle nie czułem się w szkole, chyba przez samotność. Rozkojarzony szedłem przed siebie. Aż... Aż zmieniłem położenie z pionowego do poziomego, z podbródkiem między poduszeczkami... Kobieta wyraziła swoje niezadowolenie to też szybko wstałem i otrzepałem spodnie. Zerknąłem na swoją grzywkę, a niech to szlag! Cała się rozwaliła! Poprawiłem ją szybko, choć troszkę i pomogłem wstać dziewczynie.
-Przepraszam.... Taki dzień... Samotny i tak dalej... Jesteś nowa? Nie widziałem cię tu wcześniej. - Co ty gadasz, idioto?! W tej szkole łącznie byłeś a, ze 3 tygodnie...- Jestem Len, a ty?- zaczepiłem już spokojnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz