Wyszedłem z domu na spokojnie. Ciągnąłem walizkę za sobą, ciągle myślałem o tym co stało się wczoraj... Nagle spokojny spacerek przemienił się w szaleńczy bieg. Mknąłem po chodniku , a walizka zamiast jechać leciała za mną. Już miałem się kierować do autokaru ale nagle się zatrzymałem. Iroha? Powoli tam podszedłem. Tak, to ona. Przykucnąłem przy niej.
-C-co się stało?-spytałem niepewnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz