niedziela, 17 kwietnia 2016

Luka

Westchnęłam głośno. Parę osób się rozejrzało, gdy usłyszało ten dziwny dźwięk. Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że westchnięcie polskie różni się od japońskiego. Albo od jakiekolwiek innego.
Dużo ludzi, autokar, kolejka, przepychanka i samotna ja. Widziałam parę znajomych osób, ale na moje nieszczęście nikt z kim mogłabym gadać. Na przykład takiej Yuzuki to wypatrzyć nie mogłam.
Znowu westchnęłam, ze znużeniem i boleścią. Musiałam na to jechać, chociaż bardzo nie chciałam. Nie lubię integracji. Jednak dyrektorka ubiegła mnie i porozmawiała o wyjeździe z moją mamą. Ta natchniona i zdeterminowana wysłała mnie do tego cyrku.
Próbowałam tłumaczyć, że jestem według swojego obywatelstwa pełnoletnia. Ale oczywiście byłam tez Japonką i muszę dostosować się do prawa. Inny słowy, nie mogłam sama zadecydować o swoim losie na takich wyjazdach.
Jestem pewna, że mój brat śmieje się ze mnie, gdzieś tam w Polsce, ze przefarbowanymi włosami na dziwne kolory. Siostra pewnie też, ale bardziej nieśmiało i na pewno się nie przyzna.
Westchnęłam jeszcze raz. Nie zapomniałam o swoim bardzo prozaicznym problemie, takim z kim będę siedzieć.
A może walić to wszystko i wyjechać w Bieszczady?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz