Westchnąłem, wsiadając do autokaru. Nie było już wolnych miejsc. Nie mógłbym jechać jakoś osobno? Nie? Szkoda, szkoda. Z taką hołotą się użerać. Zerknąłem na ostatnie wolne miejsce. Len. Skomentował, iż miejsce przy oknie jest jego własnością. Żachnąłem się.
- Och, bardzo przepraszam jaśnie pana, jakże bym śmiał... - mruknąłem ironicznie - Moja walizka bardziej zasługuje na to miejsce, niż Ty. Choćby i była płci żeńskiej.
Wyciągnąłem zza pazuchy książkę i zanurzyłem się w lekturze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz