Tak, zachcianka. Inaczej tego ująć nie mogłam. Co, jeżeli zaczęłabym gadać w innych językach? Tylko bym go wystraszyła.
O, wspomniał coś o wycieczce. Wycieczce… Zaraz!
- J-jakiej wycieczce?! – wrzasnęłam i aż się uniosłam. Kiedy zrozumiałam, co odwaliłam, opadłam zniechęcona na krzesło. – Pewnie jadę. Przepraszam za moje uniesienie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz