niedziela, 3 maja 2015

Piko!

Rozejrzałem się po klasie. Ciekawe, kilka nowych twarzy. Tamten chłopak... Oliver, tak? Był dziwny, przerażał mnie. Wziąłem ukradkiem miętówkę do ust, po czym wyciągnąłem zeszyt, piórnik oraz małego robota. Wyglądał trochę jak lalka. Właściwie nie licząc tych małych, ledwo widocznych kamerek w oczach wyglądał zupełnie jak zwykła lalka. Co prawda jak jedna z tych drogich, ale jednak dziewczęca zabawka. Szybko wrzuciłem małego androida z powrotem do torby. Widziałem jego rozwścieczone spojrzenie, ale wygodnie się usadowił między książkami. Chwilka. I to jest to, nad czym pracowałem ponad dwa lata? Mogłem popracować nad czymkolwiek innym. Wziąłem głęboki oddech i zacząłem coś bazgrać w zeszycie. Sam nie wiem, co to było. Po chwili do klasy wszedł jakiś wysoki chłopak...albo raczej mężczyzna, wydawał mi się starszy od nas. Przechodząc szturchnął blond włosego szatana i chyba dopiero wtedy go zauważył.
-Ej ty! Podstawówka jest gdzie indziej — burknął. Przewróciłem oczami. Ludzie są naprawdę okropni. Chyba zaczynam się cieszyć, że z nikim się nie „koleguję". Zresztą i tak wszyscy pewnie mają mnie tu za ciotę. Zacząłem się bawić kosmykiem włosów. Miałem już powoli dosyć. Po moich plecach przebiegły ciarki, gdy się zorientowałem, że przede mną jeszcze calusieńki rok. Niebiesko włosy usiadł gdzieś na końcu. Nauczyciel krzywo na niego spojrzał, tak jakby go już znał. Nie chcąc się zbytnio przejmować czy się znają, czy też nie, wziąłem łyk wody. I to był błąd. Poczułem się, jakby ktoś mnie zesłał na biegun. Nigdy więcej miętówek!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
A to ten jego robocik 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz