sobota, 9 maja 2015

Luka do Irohy i Piko

- Tak, nie jestem. Mój ojciec jest Polakiem, a mama Japonką- odpowiedziałam, bo to zawsze jakaś rozmowa, nie? Właśnie miałam spytać co to za sałatka (Hej! Nie jestem za dobra w rozmowy!), gdy przyszedł on. On, bo pojęcia nie miałam jak się nazywa. Imienia mojej nowej koleżanki tez za bardzo nie pamiętałam, ale zawsze mogłam coś wymyślić i później przeprosić.   
-Dlaczego się tak na mnie gapiłaś?- spytał, nie określając osoby. Zaczęłam się zastanawiając czy w ogóle go kojarzyłam, podczas gdy dziewczyna powiedziała: Przepraszam. I to jeszcze drżącym głosem.
Pierwsza myśl: Znają się! Druga: Zakochała się! Trzecia: Coś tu nie gra!
Widziałam parę zakochanych. Ale nigdy nie widziałam takiego... przerażenia? To mi przypominało nieco reakcje mojej siostry na pająki.  
Więc te dwa osobniki mają ze sobą problem. Gdybym miała zły humor bez słowa odeszła. Ale, takowego nie miałam no i byłam ciekawa. Dlatego też z wielkim uśmiechem na twarzy oznajmiłam:
- Hej, Irihina! (Ona miała tak na imię, prawda?) Chodź się przejdźmy gdzieś obie!- dałam dosyć duży nacisk na ostatnie słowo. Spojrzeniem na chłopaka starałam mu się przekazać: Jak coś, nie próbuj iść za nami. Może nie zrozumie, ale może się przestraszy? Lubie przerażać ludzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz