piątek, 8 maja 2015

Luka do Irohy

Zaczęła się przerwa obiadowa. Po przygodzie z Cul, wciąż bolała mnie głowa. W dodatku jacyś dwaj nowi uczniowie przyszli. Więcej was matka nie miała?- pomyślałam w tamtej chwili. Był jeszcze jeden problem. Nie miałam pomysłu gdzie zjeść.
Wbrew temu co mogą sądzić niektórzy nie jem cały czas gołąbków. Na przykład teraz miałam gofry.
Wychodząc z klasy zauważyłam jak jedna dziewczyna kieruje się na górę. Potem spojrzałam na swój pojemnik. Zwykle z własnej woli nie zaczepiam ludzi (te spanie, to był przypadek!), ale poszłam za nią. Tak naprawdę, miałam ochotę z kimś porozmawiać. Czerwonowłosej na razie ruszać nie będę. Może szybko zapomni o tym incydencie...
Wracając do głównej sprawy. Dziewczyna udała się na dach. Niezbyt przepadam za tym miejscem (ta wysokość to przesada), ale i tak ruszyłam. Co się dziś ze mną dzieje?
Zadziwiające, jak wiele osób ma zdanie odmienne od mojego. No, więc zauważyłam ją. Zanim zdążyłam zmienić zdanie, podeszłam i usiadłam koło niej.
- Dzień dobry i smacznego- powiedziałam, zabierając się do żarełka. Ciekawe jak się zachowa.


Może ktoś wie jaki mamy dzień tygodnia w opowiadaniu? :) /Luka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz