poniedziałek, 11 maja 2015
Kokone do Olivera i Piko
Z ulgą powitałam dzwonek na przerwę. Miałam dość siedzenia w ławce, gdy był taki ładny dzień. Przez chwilę obserwowałam, jak wszyscy wychodzą na przerwę. Nadal nie udało mi się z nikim zaprzyjaźnić, co było dla mnie nietypowe. Ja, towarzyska Kokone, spędzałam przerwy sama. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. W końcu wstałam i jako ostatnia opuściłam salę, po czym skierowałam się na dach. Miałam ochotę jak kotek powygrzewać się na słońcu.
Na schodach minęłam dwie dziewczyny, mniejsza z nich wyglądała na przerażoną. Już miałam ochotę zapytać je, co się stało i czy można wchodzić na dach, ale zniknęły mi z oczu. Westchnęłam i wyszłam na zewnątrz. Oczywiście nie byłam pierwszą, która lubi świeże powietrze, zobaczyłam dwóch chłopaków, jednym z nich był ten nowy, co obraził nauczyciela. Nagle mnie olśniło.
- Hej, hej, hej! - zawołałam, machając do chłopaków - Ty na O, Oliver, tak? Czytałeś "Katedrę Marii Panny w Paryżu" na lekcji, prawda? Od dawna planuję to przeczytać, ale nie mam czasu. Ale warto, prawda? Na podstawie tego powstał przecież "Dzwonnik z Norte Dame", ta bajka. Jak skończysz to mógłbyś mi pożyczyć?
Po chwili zorientowałam się, że chyba przesadziłam, bo chłopcy wyglądali na zdezorientowanych. No tak, jak zwykle zaczęłam nawijać o głupotach. Chociaż skoro mnie to interesowało, to chyba miałam prawo zapytać, prawda? Poczułam się skołowana we własnej głowie.
- No więc jestem Kokone Uno - wyciągnęłam rękę do chłopaków, a następnie spojrzałam przepraszająco na białowłosego - Przepraszam, nie pamiętam jak się nazywasz.
W myślach trzymałam kciuki za to, żeby się nie wystraszyli. Nie wyglądali na osoby, które uwielbiają towarzystwo nieogarniętych osób. Ale w sumie to ich problem, jeśli nie docenią tego, że ktoś tak wspaniały jak ja chce z nimi rozmawiać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz