Napięcie rosło, robiło się coraz cieplej. Byłam zaskoczona, że to mogło być aż tak przyjemne. Po chwili, która zdawała się trwać dużo więcej, niż w rzeczywistości, było już po wszystkim. Piko opadł na poduszkę obok mnie, odgarniając swoją czarną grzywkę. Uśmiechnęłam się lekko. Oboje oddychaliśmy jeszcze dość ciężko. Po kolejnej chwili, objął mnie. Wtuliłam się, nieco niepewnie. Minęło kilka sekund, nim przytuliłam go mocniej. Wtem pomyślałam o jednej rzeczy, której nie byłam pewna.
- U...um... P...Piko...? - zaczęłam się jąkać. - Z...zabezpieczaliśmy się... prawda...?
Spojrzałam na niego niepewnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz