Nagle mój telefon zabrzęczał.
-O, powiadomienie z Nico Nico - powiedziałem sam do siebie. Widząc treść uśmiechnąłem się z zadowoleniem. Jednak szybko pojawił się we mnie niepokój, kiedy moim oczom ukazała się LOKALIZACJA autora. Popatrzyłem z poważną miną na Meiji. Potem poważna mina zmieniła się w minę złego gliny, który przesłuchuje podejrzanego. Podstawiłem jej ekran telefonu pod nos.
-Miałem rację? - zabrzmiało jak jakaś groźba. Na jej twarzy pojawił się strach i zażenowanie.
-Eeee... Frytki? - pisnęła. Jakoś mnie zdezorientował ten tekst. Pochwili ogarnąłem się i znów zmierzyłem ją wzrokiem.
-To TY jesteś Mothy? - znów rzuciłem głosem mordercy.
- Co? Ja? Mothym? Żartujesz sobie?! T...to mój znajomy! P...po prostu poprosił mnie żebym wysłała to ze swojego telefonu, bo miał problem! Serio! - Z każdym słowem Meiji stawała się coraz bardziej czerwona. Zaraz po tych słowach moja twarz znów się rozpromieniła.
-Spokooojnie, nikomu nie powiem, że to ty jesteś tym, o którym mam nie mówić, że jesteś - zaśmiałem się.
-Ale ja nie jestem Mothym! - zaprotestowała.
-Widzę że kłamiesz! - krzyknąłem - ... ale nie, to nie. W takim wypadku od dziś będę mówił na ciebie Mothy bo tak - zrobiłem minę naburmuszonego dziecka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz