- Czerwona damo kier! Możesz przyjść! Wiem, że jesteś za murkiem, widziałem lampę!
Czerwona dama kier? Przecież sam kier jest czerwony, ty idioto. Pomyślałam z grymasem. Pewnie o mnie mu chodzi, ale po kiego mnie potrzebuje?
Wychyliłam się ze swojej kryjówki i spojrzałam pytająco. Na moje oko to nieźle sobie radzili.
- Śpi, prawdopodobnie od mojej opowieści. Co z nią zrobić?
Em... takiego obrotu spraw się nie spodziewałam, nie miałam pojęcia, co dalej. Pójść i od tak mu coś wygarnąć? Przecież on mnie nie zna...
- Jestem Len, ale to już chyba wiesz, a ty? - Zapytał jakby czytał mi w myślach. Wzięłam głęboki oddech i podeszłam do niego. Aparat swobodnie dyndał na moim lewym nadgarstku, nie ma co ukrywać i tak wie, że go mam.
- Kitamura. Cul Kitamura - odpowiedziałam wyciągając do niego rękę. Kucnęłam przed przyjaciółką i przejechałam delikatnie dłonią po czole. - Na szczęście nie ma gorączki. Już się bałam... - przygryzłam wargę. - Załatwię to - odparłam przysuwając się do drugiego boku Rin. Delikatnie uderzyłam ją w policzka, ale nic to nie dało. - Jakbyś był łaskaw nie słuchać - powiedziałam dając do zrozumienia, żeby lekko się odsunął. Zdziwiony przesunął się o kilka centymetrów. Przyłożyłam dłonie do jej ucha i wyszeptałam:
- Ślinisz się, jak buldog na widok jedzenia - na te słowa Rin natychmiast się ożywiła. Jednak zbyt szybko i dostałam od niej z łokcia w brzuch. Przynajmniej Lenowi nic nie zrobiła...
---------
PS. jeśli można, to Yuu napisał coś tak jakby do Gakupo... o3o
---------
PS. jeśli można, to Yuu napisał coś tak jakby do Gakupo... o3o
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńKiedy to było? ;_; /Gakuś
OdpowiedzUsuń