czwartek, 4 lutego 2016

Rin & Len & Rin do Yuu

 Rin

-Spokojnie, nie przeszkadzasz, tylko daje mu reprymendę!- końcowo się uniosłam posyłając groźne spojrzenie Kagamine- Gdzie mieszkasz?
-Hmm... To był... Pokój 287 o ile pamiętam...- powiedziała niby głośno a jednak nieśmiało.
-INTERNAT!?- krzyknęłam przez co jej głowa schowała się między ramionami- JAK SIĘ CIESZĘ! Będę znać kogoś do kogo mogę przyjść w każdej chwili!- oczy mi zabłysły na samą myśl- Jeśli musisz to idź, jak nie wytrzymam, to wywale tego tu za drzwi.
-EJ ZA CO?!- krzyknął z miną zbitego psa- Riś nie bądź okrutna!- odchrząknął.

Len

Migdałowo włosa widocznie troszkę się wystraszyła. Na samą myśl zrobiło mi się głupio, nie dość że z Cul mam napięte stosunki, to jeszcze to....
-Ja nie gryzę...- Jęknąłem cicho- Jak przeszkadzam to wyjde, i wrócę pod wieczór.
-Jak można zapomnieć kluczy?- zaczepiła mnie blondynka.
-Jak można zasnąć na ulicy?!- odgryzłem się donośnie- Potem musiałem cię tu nieść!- na te słowa Rin spaliła się rumieńcem, ja sam też się zaczerwieniłem...- Nie ukrywam, nie przeszkadzało mi to... Ale jak, powiedz mi jak?
Wzięła głęboki oddech, złożyła usta w ciup, i popatrzyła na mnie lekko poirytowana. Wyciągnęła przed siebie rękę, i z każdym słowem jaki powiedziała, jeden palec się prostował.
-Tańcząc. Śpiewając. Próbójąc zabić Sky Towera drugiego. Wyrywając się z twojego uścisku by wykonać pozycję trzecią. Śmiać się do braku tchu z Luką po naszym śpiewaniu...-twarz jej nagle się uspokoiła, i uśmiechnęła się szyderczo- Wiesz Len, powodzenia.
-Huh?- spytałem nie mając pojęcia o co chodzi i co się właściwie dzieje.
-W poniedziałek jest obowiązkowy wyjazd integracyjny na tydzień!- krzyknęła. A ja. Ja zbladłem. Biały jak ściana bez farby zacząłem analizować wygląd mojej szafy. Nagle do całej naszej trójki przyszedł SMS od dyrektorki- "Nie bierzcie drogich ciuchów dzieci. Nie przydadzą się" -Huh... Da sie zrobić... A ty IA? Jak stoisz z pakowaniem się?- dokończyła
- K-kompletnie zapomniałam!- odpowiedziała i odwróciła się w stronę drzwi- T-teraz naprawdę już muszę iść! PAPA!- krzyknęła na koniec i zamknęła za sobą drzwi.
- "Wyjazd pojutrze o 10" Wyrobię się!- powiedziałem z triumfem. Pani Aiko przychodzi o 7, będę gotowy na czas.
-Wiesz Len... Zaczekaj, ja tego od cuksów na dole pod nami obudzę.- powiedziała i zbliżyła się do drzwi- Tylko się niczym nie zarżnij- powiedziała przekorem.
-Ten Angielski? Okej.- Nie czułem się zazdrosny. Widziałem jak z nim rozmawia, przyjaźnie.

Rin ep.2

Zamknęłam drzwi i zeszła po schodach. Zapukałam do drzwi blondyna, usłyszałam japońskie zapraszam w jego wykonaniu co naprawdę mnie śmieszyło. Otworzyłam drzwi i stanęłam w przejściu. Chłopak niewiele sobie robiąc z mojej obecności siedział na łóżku grał w pokemony. W buzi miał jednego z lizaków dziś zakupionych.
-O, hej Rin!- zaczął
-Pamiętałeś?- bez zbędnego gadania spytałam się prosto z mostu o to co mi chodziło po kokardce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz