poniedziałek, 15 lutego 2016

Cul -> Kaito

- Dzięki - odparłam odbierając dużego kebaba od chłopaka.
Usiedliśmy na jednej z ławek i zaczęliśmy jeść. No dobra, ja zaczęłam nie zwracając w ogóle uwagi na niebieskowłosego. Coś do mnie mówił, o tym jakoby jutro nie ma żadnej wycieczki, chyba, że ja chcę gdzieś z nim jeszcze się wybrać...
- Jak to nie ma jutro wycieczki? Przecież jedziemy ze szkoły... - mówiłam w trakcie jedzenia - przecież dzisiaj sobota! - Pacnęłam się w czoło. - Jutro raczej będę musiała zająć się bratem, o ile dzisiaj nie padnie mi z głodu - powiedziałam jedząc dalej. Co prawda chłopak coś mi na to odpowiedział, ale nie słuchałam go w tamtej chwili. Gdy skończyłam jeść wytarłam ręce w serwetkę i wyrzuciłam ją, razem z papierem po jedzeniu do kosza obok. Gdy wróciłam na swoje miejsce usłyszałam śmiech chłopaka.
- Co Cię tak bawi? - Zapytałam lekko zdenerwowana. Mój instynkt podpowiadał, że to przeze mnie, a on nigdy się nie myli!
--------

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz