Naprawdę nie lubię rozgadanych ludzi. A tamta diablica taka była. Odejście od niej było ulgą dla moich uszu.
Chodziłam dalej po okolicach internatu, bez celu. Może zobaczę Yuzu lub tego chłopaka z konsolą? Chociaż niebyt się polubiliśmy.
Moją uwagę zwróciła dziewczyna leżąca na ławce. Wyglądała na nieprzytomną lub zalaną.
A mamusia zawsze uczyła by pytać ludzi na ławkach czy żyją i czy nie potrzebują pomocy...
- Hej, żyjesz? -spytałam, potrząsając nią.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz