sobota, 27 lutego 2016

Mikulec do Gakupo

Usiadłam blisko mojego ,,rycerza". Udało mi samodzielne coś nagrać z facetem! Którego sama poprosiłam!
Mogę już tańczyć z radości?
- Myślę, że później sama się tym zajmę - powiedziałam, dalej mocno szczęśliwa. - A teraz... chciałbyś ze mną gdzieś wyjść?
- Kusząca propozycja - uśmiechnął się w moją stronę.
Rozjaśniłam się jeszcze bardziej.
- Poczekaj chwilę, pójdę się przebrać, by od razu mnie nie rozpoznali i nie łaziły za mną tłumy.
Przytaknął.
- Biedna jesteś z tymi tłumami fanów...
- Z jednej strony tak, z drugiej już nie... Nie wiem - szybko poszłam do pokoju. Nie wiem czemu, panowała jakaś dziwna opinia, że gwiazdy nie noszą dresów. Nie potrafiłam jej zrozumieć, ale lepiej dla mnie, że ona istniała.
Zaraz pojawiłam się spowrotem na dole przed drzwiami, które zamykałam.
Idziemy na miasto!
- Imponujący kreacja - zaśmiał się- mam nadzieję, że wygodnie ci?
Każdy jego śmiech czy uśmiech, sprawiał, że serce mi podskakiwało. Ciekawe tylko, czy było tak naprawdę, czy sobie to uroniłam. 
Em, on to mówił w miarę poważnie, prawda?
- Lubię się ubierać wygodnie - oświadczyłam. - Gdzie my możemy pójść...
- Ja dopiero się tu wprowadziłem... Nie znam się.
Zastanowiłam się. - Co powiesz na lody?
- Dobry pomysł - wyszliśmy z domu - jakieś miejsca polecasz?
Zaczęłam wymieniać, aż w końcu poszliśmy do najbliżej lodziarni. 
- Duży wybór tu mają - rozejrzał się po smakach i wyjął portfel - wezmę...może miętową i czekoladową gałkę. A ty?
- Myślę, że waniliową i truskawkową. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz