I szłam. I wracałam. I starałam się nie przewrócić.
Trzymając mocno kwiat, szłam po chodniku w kierunku budynku szkoły.
Owaa, pewnie coś zepsuję.
Pomijając fakt że mam jeszcze czas aby wszystko poprawić.
Szłam więc tym chodnikiem dalej.
Kiedy byłam już tak blisko pokoju w akademiku, przewróciłam się na schodach, dlaczeeego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz