Poczułem jakby strzał przez łeb. Byłem ciekaw, ale nie spodziewałem się czegoś takiego. Osobiście mówiąc to... Daj boziu, nie poznaj Rin.
-A ten lekarz to naprawdę nie jest problem- odparłem lekko.
Niechaj nie wpadnie na złotowłosą. Z tej rozmowy co się na dachu zrodziła, wiem że jest silna. Tak jak i po akcji na karaoke... Zmęczyłem się próbując ratować życie morskiego (;w;). Silna, bezwzględna, samodzielna, rozważna. Dobra, samodzielna przesadzam... Może niezdara pod niektórymi względami, ale nie ma co się kłócić niech jej na nerwy nie zadziała.
-Nie mogę się zgodzić. Nie w pełni. Kobiety, to czasem głos rozsądku, patrząc na niektórych panów, na przykład pod pierwszym lepszym monopolem, no to sam widzisz. Pań tam nigdy nie ujrzysz, bo im jak się nie powiedzie, to odbiją się od dna dużo szybciej od nas. Nie mówię, też, że wszystkie są idealne. Niektóre mogą być głupie, albo dwulicowe. Sprzątania. A jak ich nie ma? To kto sprzątnie, ugotuje, powie "Witaj w domu?".- podczas tych słów, rozmarzyłem się, co by było gdyby mama żyła. Gdyby była ze mną... Heh, na pewno byłbym mądrzejszy, i nie aż tak rozpieszczony...- Przy okazji. Gdy wpadniesz, na złotowłosą, podobną do mnie, ale mniej więcej twojej wysokości, blondynkę, z włosami do ramion, i kokardą we włosach. Oraz nie daj boziu, ją rozwścieczysz. Nie próbuj bronić się słowem, a od razu odwrót na pięcie i wnogi~ A kolejnym krokiem bezpieczeństwa jest omijanie szeroko pokoju z piętra niżej o numerze 304. Może być to zgubne, nawet gdy ja bym był w pobliżu.- opowiedziałem wspominając dzisiejszy początek wieczora. Ugh... Postaram się być miły dla niej...
dzisiejszy początek wieczora? Takie załamania czasoprzestrzennego nie znam :p
OdpowiedzUsuń