Zobaczyłam damskiego buta lecącego w moją stronę, lecz nie zdążyłam się przed nim uchylić. Zderzenie było nieuniknione, obuwie trawiło mnie prosto w twarz. Wydałam z siebie cichy jęk i usiadłam na podłodze korytarza. Z oczu zaczęły mi lecieć łzy. Nie płakałam, ale łzy leciały same, z bólu. Usłyszałam donośny krzyk i czerwonowłosa dziewczyna, w którą zapewne miał uderzyć latający glan odbiegła w stronę klatki schodowej. Chciałam wstać, lecz zauważyłam, że na mojej spódnicy jest krew, poderwałam się szybko przykładając dłoń do twarzy, a gdy na niej także zobaczyłam krew z powrotem usiadłam.
Przepraszam, Rincia, że długo musiałaś czekać. ;-;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz