Usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju. Chłopak z wcześniej właśnie wrócił. Usiadłam na łóżku i mu pomachałam. W obecnej sytuacji jakoś nie znałam innego sposobu na porozumienie się. Zauważyłam, że ciągnął za sobą reklamówkę pełną... słodyczy. Chyba jeszcze nigdy nie widziałam tak wielkiego zapasu, no ale cóż. Bieda nie wybiera... chociaż mnie wybrała. Chciałam jakoś mu zaproponować pomoc w poukładaniu tych całych zakupów, jednak prawdopodobieństwo tego, że źle mnie zrozumie było spore. Nagle coś sobie przypomniałam.
-Ach! - wykrzyknęłam doznając olśnienia. Wyciągnęłam telefon (dziwne, że nikt mi go nie ukradł...) i włączyłam Google Translate.
Wpisałam: Pomóc ci z tym?, a następnie pokazałam ekran z przetłumaczonym już tekstem chłopakowi. Niestety za cholewkę nie wiem czy to dobrze tłumaczy...
Takie porozumiewanie się z kimś mówiącym w innym języku jest dość zabawne. Trochę jak rozmowa z ufoludkiem~!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz