niedziela, 27 grudnia 2015

Mikulec i Gapcio

- Pójdziemy do mnie - powiedziałam, jak zeszłam z kolan. - Przeszkadza ci to? - miałam właśnie mrugać. Ale. Chyba mi się odechciało go uwodzić.
Nagramy piosenkę i koniec.
- Nie... - mruknął po chwili zastanowienia - Masz jakiś tekst albo pomysł na piosenkę?
- Tak, mam. Niestety zostawiłam u siebie, więc koniec końców byśmy musieli iść tam.
- Nie przeszkadza mi to... Masz ładny dom. - zmrużył oczy - Nosisz soczewki zabarwiające?
Odruchowo przytknęłam dłoń do oczu. Później wyjęłam lusterko i przyjrzałam się sobie. Później uświadomiłam se, że jestem na mieście i soczewki to podstawa. Och.
- Tylko jak wychodzę nieoficjalnie - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Bycie sławnym przysparza wielu problemów, co? - poklepał mnie po zakapturzonej głowie - Chodźmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz