Blondynke całkowicie ignorowałem. Nie zamierzałem z nią rozmawiać. Zniszczyła mi całkowicie dzień, mimo że dotąd było na prawde wspaniale. Było.
Westchnąłem ciężko,
spoglądając na czerwonowłosą. Chwile czekałem, bo spodziewałem się że pomoc uzyska od przyjaciółki. Ku mojemu zdziwieniu, tak nie było. Wstałem. Krzesło odskoczyło do tyłu, po odbiciu się od moich nóg i wylądowało na podłodze. Szybko przybliżyłem się do dziewczyny i delikatnie wziąłem ziarenko z jej policzka po powoli wziąłem do ust. Po chwili znów usiadłem. A przynajmniej miałem to w planach, bo przez nieuwagę upadłem na kafelki i głową uderzyłem o przewrócone krzesło. Obraz przed oczami mi się rozmył. Czułem spływającą krew po karku.
Straciłem przytomność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz