Zaśmiałem się cicho, słysząc to. Miałem iść dalej, ale powoli się zatrzymałem i odwróciłem w jej stronę.
-Wysoki? No cóż, taki urosłem. — powiedziałem dość spokojnie.
-A ty...chyba lubisz ten kolor — dodałem po krótkiej chwili. Bawiło mnie to mały, zagubiony buraczek. Po raz kolejny przygotowałem się do odejścia, ale tym razem zatrzymało mnie burczenie w brzuchu. Dobrze, że nie wspominałem tego o burakach. Powoli do niej podszedłem. Stanąłem koło niej i zacząłem grzebać po kieszeniach. Bez słowa złapałem ją w pasie i wniosłem na stołówkę. Czekałem tylko na jej kolejną genialną reakcje. Nie przejmowałem się tym, że inni uczniowie się na nas gapili.
-kupię ci pudding — szepnąłem jej na ucho, po czym lekko je przygryzłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz