Ten dzień zaczął się zupełnie zwyczajnie. Jak zwykle przygotowywałam się do nowej szkoły parę dni wcześniej, więc wczoraj mogłam trochę posiedzieć na dachu, oglądając gwiazdy. To zawsze pomagało mi odstresować się. Nowa szkoła, nowi ludzie, to też nowe doświadczenia. Wszystko niesamowicie stresuje i wzmaga chorobę, taką jak astma. Pełno ruchu, tylko ‘szybciej, szybciej, szybciej!’… I BUM! Nim się spostrzec, życie mignie Ci przed oczami. Tak myślałam wczoraj. Jednak wczoraj jest wczoraj, a dzisiaj jest dzisiaj, tok myślenia ciągle, nieustannie się zmienia...
Jednak wracając do początku dzisiejszego dnia… Jak zwykle obudził mnie dźwięk budzika, nie chciałam wstać.
„Cóż – pomyślałam – najwidoczniej wczoraj siedziałam trochę za długo…?”
Z zamyślenia wyrwał mnie głos mojego brata – Yutaki, który przyszedł mnie obudzić.
-Yuzu! Wstawaj! – wrzeszczał mi do ucha, chociaż bardzo dobrze wiedział, że już nie śpię.
-Chyba Ciebie to do reszty pogięło… - powiedziałam słabym głosem i wstałam, ponieważ wiedziałam, że z bratem nie warto się kłócić. I tak by wygrał.
Kiedy kompletnie się rozbudziłam, poszłam do łazienki, aby się przebrać. Niezbyt wiedziałam, co włożyć, ponieważ byłam przyzwyczajona do mundurków. Jednak ta szkoła ich nie posiadała i miała być utrzymana w ‘zachodnim’ stylu, cokolwiek miałoby to oznaczać. Cóż, w ostateczności ubrałam białą koszulę, czarną spódnicę i dodatek w postaci krawatu w takim samym kolorze, co spódnica. Kiedy upewniłam się, że wszystko jest okej, skierowałam swoje kroki do kuchni. Od razu zauważyłam, że mój ‘kochany’ brat próbuje uratować choć odrobinę naleśników, które sam przypalił. Cóż, najwidoczniej obejdę się dzisiaj bez drugiego śniadania… Beznadzieja.
Szybko spakowałam torbę i wyszłam z domu w tempie natychmiastowym. Byłam bardzo ciekawa nowej szkoły. Przez lekkie zamyślenie wpadłam na kogoś. Ten ‘ktoś’ okazał się być moim tatą.
-Doberek, córeczko. Jak dobrze, że Cię spotkałem – powiedział.
-Dobry, tato. Coś się stało?
-Musimy jechać na badania.
Co?! Nie! Kiedy tylko słyszałam słowo ‘badania’, zaczynałam się bać. Co, jeśli wyniki będą złe?
Jednak badania minęły spokojnie, a wyniki były dobre. Całe szczęście. Do szkoły dojechałam na najdłuższą przerwę. Mogłam spokojnie się zameldować, a jedna z nauczycielek wskazała mi moją klasę i moją ławkę. Okazało się, że siedzę sama, jak miło. Przynajmniej będę miała mniej problemów.
Kiedy zostałam całkowicie sama, wyciągnęłam mój pamiętnik i zaczęłam pisać piosenkę. Była ona o rozpoczęciu szkoły i o pięknym zapachu kwiatów, unoszącym się w powietrzu w tym czasie. Nawet nie zauważyłam, kiedy zadzwonił dzwonek. Poznałam to po tym, że wszyscy zaczęli się zbierać w klasie. Eh… Mam nadzieję, że nauczycielowi nie zechce się mnie przedstawić…
________
Pozdrawiam~!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz