poniedziałek, 15 czerwca 2015

Yukari do Galaco

Kiedy z wielkim wysiłkiem doszłam się do swojej ławki i usiadłam na krześle, zaczęłam słuchać jakże nudnego ‘wykładu’ nauczyciela. Kiedy jednak zorientowałam się, że temat, który był właśnie omawiany mam w  najmniejszym paluszku, wyciągnęłam mój pamiętnik.
Jednak mój ‘pamiętnik’ tylko z wyglądu był pamiętnikiem. Tak naprawdę zawierał on: obliczenia astronomiczne oraz wszelakie rysunki tego typu, teksty piosenek oraz wiersze. Rzadko można było tam znaleźć zapiski z mojego codziennego życia.
            Teraz akurat dokańczałam obliczenia na temat jednej z asteroid. Odkryłam ją w pierwszym miesiącu tego roku, przez co moi rodzice nadali jej nazwę „Ichiyuzu”. Jest to połączenie słów „Ichi” czyli jeden i „Yukari” czyli mojego imienia. Byłam bardzo zadowolona, że odkryłam jeden z obiektów na niebie, których jest tak mnóstwo!
            Podczas pisania długopis wyślizgnął mi się z ręki i cicho upadł na podłogę w klasie. Schyliłam się, aby go podnieść, lecz w tej samej chwili zahaczyłam pamiętnik ręką. Jak wiadomo, on również mi spadł, lecz o wiele dalej… Wylądował przy ławce jednej z dziewczyn. Konkretniej to blondynko-szatynki. Nie minęła chwila, a dziewczyna schyliła się po przedmiot. Wtedy zobaczyłam, że miała również czerwone oczy i kolorową grzywkę oraz, że nie wyglądała do końca na Azjatkę.
            Dziewczyna otworzyła mój pamiętnik, coś przeczytała i położyła go z boku ławki cicho chichocząc. Boże, co to teraz będzie…?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz